Przygnębienie i depresja wzięły górę nad wszystkim. Siedzę na łóżku zagubiona we własnych myślach. Czasami coś mi się przypomina, jakaś konkretna chwila - za którą tęsknię lub która mnie przygnębia. Za tydzień mam się spotkać z koleżanką, która po latach wróciła zza granicy do Polski. Z jednej strony się cieszę, że wreszcie z kimś się zobaczę - a z drugiej... przez moment nie mam ochoty z nikim rozmawiać, męczy mnie to, jak wszystko. Coś się zmieniło, chyba na lepsze - ale ja jakoś nie mogę się odnaleźć. Chwilami tonę w pustce, a wszystko zdaje się mieć szare barwy. Jestem też trochę zobojętniała, przygaszona. Tak jest na chwilę obecną.
Wierzę, że to minie. Czasami sa takie stany, czasami za długie. Nie wiem czemu one służą, choć czasami otwierają drzwi, pomagaja zrozumieć i tego Ci życzę. Może to spotkanie da Ci siłę... Może zmienia sie na lepsze i samo to dziwi organizm, nie wiem. Wiem, ze życzę Ci, co najlepsze.
OdpowiedzUsuń