Kociarnia

Sara, Sarusia, Buncloszka (11)

Przybyła do nas w 2018 r. Znalazłam ją w ogłoszeniu na olx kiedy szukałam towarzyszki dla naszej drugiej kotki Dżamisi. Jej poprzedni właściciel napisał, że jeśli ktoś jej szybko nie weźmie, trafi do schroniska. Wyjaśnił też, że miała jeszcze innych wcześniejszych właścicieli, którzy wyjechali za granicę. Kiedy ją adoptowaliśmy miała ponoć 3 lata, ale nie jest to pewne. To przekochana kotka, i nie wyobrażam sobie jej w klatce schroniska. Bardzo lubi ludzi. Zawsze przychodzi do mnie kiedy jestem smutna. Nie opuściła mnie na krok kiedy byłam chora. To jedyny kot, który wybrał sobie mnie na "swojego" człowieka. 


Klakier, Klakuś (5)

Przygarnęliśmy go z ulicy wiosną 2022 r. To dzikusek, nikomu prawie nie ufa - tylko swojemu panu. Prawdopodobnie skrzywdzony wcześniej kotek, w tej chwili jest szczęśliwym królem domu. Na początku chcieliśmy go tylko przeleczyć i poszukać mu właściciela, ale koniec z końcem zdążyliśmy się do niego przywiązać i został z nami. Przejął pozycję króla po naszym kochanym *Batmanku (*) którego pożegnaliśmy w maju 2025 r. 


Redzio, Red (9)

Przybył do nas w 2017 roku. Znaleźliśmy w ogrodzie małego rudego kociaczka i od razu zakochaliśmy się w jego bursztynowych oczkach. Oczywiście został z nami i jest przecudownym kocurem. Wszystkim się podoba przez swoje piękne umaszczenie przypominające bengala. Naśladuje niektóre słowa. To łobuz który potrafi rozśmieszyć do łez. Świetnie dogaduje się z Sarą, Dżamilę traktuje neutralnie, a za Klakierem zbytnio nie przepada - czasem bije się z nim o miejsce na kolanach pana. 


Dżamila, Pani Ela (9)

Przybyła do nas z małej wioski, gdzie nazywano ją Włóczykijem. Właściwie wzięliśmy ją z opłakanych warunków - z zapalaniem uszu i świerzbem. Po wyleczeniu i upływie jakiegoś czasu nieufna i wycofana koteczka odżyła - w tej chwili jest szczęśliwym kotem, który uwielbia ganiać za wędką. To księżniczka o dużych żółtych oczach. Bardzo wierna i inteligentna. Mistrzyni zrzucania wszystkiego - w sumie stłukła już dwa telewizory :D, w końcu trzeba było telewizor przymocować do ściany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz